WYDARZENIA / WYWIADY / Patrzyłam uważnie jak pan będzie kręcił pomarańczową kulkę - rozmowa z Pati Dubiel

Patrzyłam uważnie jak pan będzie kręcił pomarańczową kulkę - rozmowa z Pati Dubiel

B.Z.: Jakie znaczenie dla Ciebie ma fakt, że urodziłaś się i wychowałaś w Krośnie?

Miejsce urodzenia, rodzina, otoczenie, to czym przysłowiowo „nasiąkłam” jako  dzieciak  i w czasie pierwszych kilkunastu lat życia na pewno miało duży wpływ na to, co teraz dzieje się w moim życiu zawodowym. Krosno to miasto szkła, mój dziadek, Ludwik Szopa, był dyrektorem KHS w latach 60. XX w., pracował tam też przez długie lata mój wujek . Przechodząc obok nieistniejącej już niestety huty „Jedynki”, wielokrotnie obserwowałam, podglądałam pracę hutników. Mój Tato zawsze mówił, że jak będę patrzyła uważnie, to  zobaczę, jak  „pan będzie kręcił pomarańczową kulkę”! Tak więc szkło w różnych postaciach było wszędzie dookoła.

W Krośnie ukończyłam  PLSP – pierwszy etap edukacji – istotny  ze względu na wyrobienie w sobie świadomości koloru, form , a przede wszystkim uzmysłowienia sobie tego, że chcę tak właśnie żyć – robiąc to, co lubię. Oczywiście nie zdawałam sobie wtedy sprawy jak trudna jest to droga, ale może właśnie  dlatego się udało.

Pamiętam też swoje pierwsze praktyki studenckie, które  również miałam szczęście  „zaliczyć”  w  krośnieńskiej  „Jedynce”... W takiej sytuacji naturalnym  krokiem było wybranie studiów artystycznych na kierunku projektowanie szkła.

B.Z.: Jesteś znana w kraju i za granicą jako Pati Dubiel Glass. Twoje rzeźby powstają ze szkła dopełnionego kolorem i światłem. Czy proces twórczy poprzedzasz wykonaniem projektu, który jest wstępną wizualizacją rzeźby, czy też Twoje prace bywają dla Ciebie zaskoczeniem
– powstają bez wyznaczonego z góry celu, ukształtowane niepowtarzalną chwilą tworzenia  uwiedzioną przez wyobraźnię i intuicję?

Cel i efekt końcowy  jest dla mnie  interesujący, dopóki działanie twórcze jest w toku. Skończona rzeźba czy rysunek nie jest  imperatywem – najważniejsze jest ciągłe szukanie rozwiązań estetycznych, formalnych. Potem pojawia się kolejny pomysł i możliwość jego realizacji – to jest najciekawsze i najbardziej pasjonujące. Skończona  „sztuka” jest jakby efektem ubocznym (w pozytywnym znaczeniu tego słowa).

Zupełnie odmiennie wygląda to w przypadku realizacji, które mają funkcjonować w określonym miejscu, przestrzeni, czasie. Wtedy etap przygotowawczy, projekty, analizowanie koncepcji  jest jak najbardziej  na miejscu. Zawsze jednak, nawet w komercyjnych zleceniach, staram się przemycić  do projektu jak najwięcej  „siebie”.

B.Z.: Szkło wydaje się dość trudnym i mało podatnym materiałem twórczym. Ty nie tylko oswoiłaś szkło ale pogodziłaś je z innymi technikami artystycznymi, takimi jak malarstwo, grafika, rysunek  czy fotografia. Dzięki temu jesteś artystką rozpoznawalną, którą wyróżnia w szkle kolor, kontur i obrazkowa forma? Jak samą siebie postrzega i określa Patrycja Dubiel?

Rzeźby powstają, podobnie jak cała moja sztuka, bardzo spontanicznie. Zawsze oczywiście jest jakaś ogólna koncepcja, ale tworząc swoje autorskie prace z założenia unikam szczegółowych szkiców, ustalania wymiarów, kolorystyki, itp. Lubię działać intuicyjnie, to oddaje mój charakter
– jest nieskalkulowane i autentyczne. Inaczej sprawa się ma, jeśli chodzi o metody wykonania, technologię czy kwestie warsztatowe – tutaj szkło nie wybacza błędów. Są pewne zasady, których nie sposób ominąć.

Szkło to materiał trochę magiczny. To niesamowite, że z czegoś takiego jak piasek (oczywiście wzbogacony innymi dodatkami) pod wpływem temperatury udaje się uzyskać coś tak niezwykłego  jak szkło. Proces obróbki szkła jest skomplikowany i wymagający doświadczenia, wiedzy i zdolności manualnych – a przede wszystkim cierpliwości i opanowania. Mając kilkanaście lat nie ogarniałam tego zupełnie, dlatego naturalnym moim działaniem było malowanie, rysowanie, rzeźbienie. Na studiach pojawiło się szkło i oczywistym stało się, iż nie ograniczę się jedynie do wykonywania abstrakcyjnych szlifowanych form.  Jak tylko opanowałam podstawy obróbki szkła, zaczęłam kombinować z rysunkiem, kolorem i treścią. Szkło jako materiał dało mi nowe możliwości. Nie postrzegam siebie jako malarza, rysownika, projektanta  czy rzeźbiarza. Jestem Twórcą lub ,jak to dumnie niektórzy nazywają – Artystą. Tworzenie to moja praca, hobby, pasja, coś co daje mi niesamowitą radość i wytycza drogę. Myślę, że to mnie właśnie definiuje.

B.Z.: Równie mocno jak ze szkłem jesteś związana z rysunkiem. Ekspozycja „Pati Dubiel. SUMMER CHILL”w Wieży Farnej, na którą zaprasza Muzeum Rzemiosła w Krośnie, jest premierową wystawą Twoich rysunków. Co chciałabyś powiedzieć  o niej odbiorcom?

To pierwsza wystawa koncentrująca się wyłącznie na rysunku. Miałam wiele wystaw szkła, malarstwa – czasem rysunki towarzyszyły tym pokazom. Były jakby bohaterem drugiego planu. Uważam jednak, że są one na tyle wyjątkowe i oryginalne, iż warto poświęcić im własną niezależną prezentację. Wystawa jest pierwszą z cyklu! Myślę, iż podczas oglądania moich prac  trzeba na pewno zwrócić uwagę na ich wielowymiarowość i wieloznaczeniowość. To  nie są jednoznaczne historie. Bardzo ważny jest w tym wszystkim detal, rozmaitość środków graficznych wykorzystanych do stworzenia danej  kompozycji. Po pierwszym obejrzeniu danego rysunku zawsze dobrze jest podejść do niego drugi , trzeci raz, przyjrzeć się dokładnie – z bliska i z dystansu, aby zobaczyć te niuanse, których wcześniej nie dostrzegliśmy. Odkryć  „smaczki” i jakości,  których na pierwszy rzut oka nie znajdujemy – np. ukryte sygnatury. Cieszę się, że wystawa ma miejsce w Wieży Farnej – jako dziecko, często chodziłam z Tatą do kościoła farnego  oglądać  malowidła i obrazy. Fascynowały mnie tamtejsze danse macabre… Dzwon śmierci,  Cztery Rzeczy  Ostateczne, Memento Mori. To wyjątkowo piękne miejsce, które swoją estetyką niewątpliwie wywarło na mnie spory wpływ.

B.Z.: Tworzysz surrealistyczne szklane rzeźby, zajmujesz się rysunkiem, malarstwem i projektowaniem graficznym. Od 2013 roku prowadzisz galerię sztuki  „Versus” we Wrocławiu. Masz na koncie wiele wystaw w kraju i za granicą i jesteś laureatką wielu prestiżowych nagród – w tym konkursu „Artysto, pokaż się”, który zorganizowała telewizja Deutsche Welle i TVP Kultura. Niech nasza rozmowa zatoczy koło – dlatego zapytam raz jeszcze: co oznacza dla Ciebie krośnieński rodowód w kontekście pracy twórczej i Twoich działań na polu zawodowym?

Krosno  to miasto, z którego pochodzę, tu żyją moi Rodzice, którzy bardzo mi kibicowali i nigdy nie zniechęcali do tego, co chciałam w życiu robić. Tak jak na początku wspomniałam, tu ukształtowały się moje fundamenty. To co na nich później wyrosło, to efekt niezależności, pracy i konsekwencji w tym, co robię. Często tu wracam, ponieważ jestem z  Krosnem związana nie tylko rodzinni e ale i zawodowo. Od czterech lat prowadzę we Wrocławiu  galerię sztuki „Versus”, która  już mocno zaznaczyła się na kulturalnej mapie Wrocławia i Polski, zyskała swoich klientów i sympatyków. Dzięki temu, oprócz pokazywania swojej sztuki, mogę również promować i odkrywać  szerszemu gronu odbiorców prace artystów związanych m.in. z Krosnem. To dla mnie nowy i ważny etap w życiu, wiele się nauczyłam i nadal uczę!

rozmawiała: Bożena Ziółkowska
Muzeum Rzemiosła w Krośnie
ot. arch. Pati Dubiel

  • Bożena Ziółkowska
  • 2017-07-25