WYDARZENIA / WYSTAWY / Barbara Gawdzik-Brzozowska - Portrety Wyimaginowane Wystawa zorganizowana w ramach jubileuszu 30-lecia Liceum Plastycznego w Krośnie

Barbara Gawdzik-Brzozowska - Portrety Wyimaginowane Wystawa zorganizowana w ramach jubileuszu 30-lecia Liceum Plastycznego w Krośnie

wystawa czynna: 15.10 - 31.10. 2009

Barbara Gawdzik-Brzozowska urodziła się w 1927 roku w Katowicach. Jest absolwentką krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (1952 r.). Dyplom z grafiki uzyskała w pracowni Konrada Srzednickiego. Od 1955 roku mieszka w Zakopanem. Pierwsze ilustracje przygotowywała podczas studiów do prasy (Tygodnik Powszechny, Życie literackie), potem w latach 1952 – 1974 ilustrowała książki, głównie dziecięce. W latach 50. i 60. projektowała meble, zabawki, odzież, biżuterię oraz zajmowała się malarstwem ściennym (polichromie kościelne w Głogówku, Mogilianach Imielnie, murale we wnętrzach zakopiańskich restauracji, hoteli, kawiarni); niektóre z prac wykonała razem z mężem, Tadeuszem Brzozowskim. Barbara Gawdzik-Brzozowska ma swój udział m.in. w opracowaniu graficznym Muzeum Obozu Zagłady w Oświęcimiu oraz projekcie architektonicznym pawilonu polskiego na Światową Wystawę EXPO  ́́53 w Brukseli. Z czasem artystka zrezygnowała z plastyki użytkowej, a domeną jej twórczości stał się rysunek, którym zajmuje się do dzisiaj. Jej prace pokazywano dotąd na ponad 50 wystawach indywidualnych oraz kilkuset zbiorowych w kraju i za granicą.

Barbara Gawdzik-Brzozowska próbuje uchwycić ukryty obraz ludzkiej natury.  Rysuje portrety charakterów, typów fizjonomicznych, dźwięcznych, czasem bardzo wyszukanych imion.

Bohaterkami prac artystki są zazwyczaj monumentalne, wyniosłe, lekko zdeformowane kobiety — wpatrzone w dal z obojętnym wyrazem twarzy, zastygłe w oszczędnym geście, wydają się niemal martwe. Ale kiedy przyjrzymy się dokładniej, możemy dostrzec, że ich życie prawie zawsze mieści się w trójwymiarowej głębi koloru oka oraz w labiryncie meandrycznych form ucha. Tak więc uwaga skupia się na zmysłach.

Emocje są „wbite” w gorsety, schowane, przytłoczone ciężarem ubioru, delikatnie skrępowane rękawiczkami, woalkami, wstążkami, chustkami. Pozornie niewidoczne, ale wyczuwalne pod mistrzowsko precyzyjną, niewiarygodnie płynną, oszczędną, zjadliwą i kłującą kreską. Linią włosowato cienką, ale zarazem tak mocną, że aż wydawałoby się nierozrywalną.

To portrety skomponowane przewrotnie — niby statyczne i spokojne, a jednak pełne niepokoju i wewnętrznych napięć. Obok ascetycznej harmonii nagle pojawia się w nich barokowy przepych; obok minimalizmu kształtów dekoracyjny, floralny lub geometryczny ornament. Nagość sąsiaduje tu z wyrafinowanym bogactwem strojów, elegancją dodatków — fantazyjnych butów, woalek, toczków, kryz, żabotów, kolczyków — a przede wszystkim długich, stylowych rękawiczek i wysublimowanych kapeluszy, ozdobionych piórami, kwiatami, owocami, kokardami, wśród których pojawiają się zwierzątka-hybrydy. Są to niby-owady, niby-ślimaki, niby-myszy, które zamieszkują we włosach, czają się za uchem, pełnią rolę spinek, kolczyków, ornamentów, ale także pupili bohaterek konterfektów. Podobnie jak koty i inne niby-stwory towarzyszące modelkom stają się groteskowymi atrybutami dostojnych dam.

W niezwykłych rysunkach Barbary Gawdzik-Brzozowskiej ciało skrywa tajemnicę, której strzeże strój-kamuflaż. Jest w nich smutek i melancholia, tęsknota i oczekiwanie, piękno, które w jednej chwili przeradza się w brzydotę, subtelna ironia i humor — ale też zręcznie zawoalowany dramat.

Postacie uwięzione na papierze mieszkają w tej rzeczywistości jakby poza czasem, który jednak odciska na nich swoje piętno. Są jakby poza światem zewnętrznym, choć jednocześnie w samym jego centrum.

Anna Chmielarz
Tomasz Sobecki

wernisaż

  • Bożena Paradysz
  • 2009-10-15